Obowiązek posiadania polityki prywatności strony wynika z RODO? – bzdura!

Jeśli niedawno zacząłeś tworzyć swoją stronę internetową/bloga/sklep internetowy (podobnie jak ja, ale u mnie to nie pierwszy raz) to zapewne zastanawiasz się, czy jesteś zobowiązany do stworzenia długiego i nudnego dokumentu, którego prawie nikt nie czyta, jakim jest polityka prywatności strony.

Nie martw się!

Każdy twórca staje wcześniej czy później przed tym właśnie dylematem. Wynika on m.in. z pozornego zagmatwania przepisów mających na celu ochronę danych osobowych. Każdy straszy każdego słynnym RODO, ale kiedy przyjdzie co do czego, to nikt nie wie, co jest z tym RODO tak na dobrą sprawę grane.

Wytłumaczmy sobie dwie rzeczy…

Po pierwsze, jeśli myślisz, że właściciel każdej strony jest zobowiązany do posiadania na niej polityki prywatności, bo RODO, to jesteś w niemałym błędzie. Zdziwiony? Tak myślałem, ale niczym się nie przejmuj! Już wyciągam Cię z błędu, w którym tkwisz.

Zapamiętaj: Obowiązek posiadania polityki prywatności na stronie internetowej nie wynika z RODO! Nieźle co?

Jeśli o obowiązku posiadania polityki prywatności poinformował Cię Twój doradca z zakresu ochrony danych osobowych, to poważnie rozważ Waszą dalszą współpracę na tym polu… 😛

Co muszę, a czego nie muszę?

Oczywiście, musisz pamiętać, że w chwili, w której pozyskasz jakiekolwiek dane osobowe, to jesteś zobowiązany do przedstawienia ich właścicielowi informacji o tym kto i jak je przetwarza (słynna klauzula RODO), ale mimo to nie stajesz się zobowiązany do spisywania jakiejkolwiek polityki. Możesz zadziałać również na tysiąc innych, często o wiele prostszych i mniej nużących sposobów.

Aaa… To pewnie głupie przepisy krajowe!

Otóż jeśli myślałeś, że polityka prywatności to wymysł polskiego ustawodawcy, to również byłeś w błędzie. Chciałbym poinformować z radością na twarzy, że nie funkcjonuje w polskim prawie żaden przepis, który obligowałby Cię do sporządzania tego typu dokumentu. Oczywiście, możesz to zrobić, podobnie jak spisać politykę zarządzania brudnym praniem w Twoim domu…

Czyli nie musi być polityki prywatności?

W wypadku, w którym Twoja strona internetowa nie zbiera żadnych danych osobowych (w obecnych czasach opcja bardzo mało prawdopodobna), nie musisz spisywać polityki prywatności strony, a dla odmiany, w wypadku, w którym Twoja strona internetowa zbiera dane osobowe, nie musisz spisywać polityki prywatności. Proste, prawda? 😉

No ale jak to, panie kierowniku! A RODO?

Ha haaa! I tutaj mnie masz. Niestety (dla leniwego twórcy strony internetowej), w każdym miejscu na swojej stronie internetowej, w którym zbierasz jakiekolwiek dane osobowe (rozmiar buta się nie liczy) musisz poinformować użytkownika (jakby sam się nie mógł domyślić, sic!), że zaraz weźmiesz jego dane osobowe i wpiszesz do zaszyfrowanej (najprawdopodobniej przy użyciu algorytmu kryptograficznego MD5 – jeśli piszesz bloga) tabelki znajdującej się na serwerze za oceanem. Musisz tam poinformować go również o tym kto, gdzie, kiedy, po co i jak, będzie przetwarzał jego dane oraz z kim powinien się skontaktować, jeśli chciałby nimi zarządzać lub np. skorzystać z prawa do bycia zapomnianym (czyli że trwale usuniętym z tabelki).

Jaką treść powinny mieć poszczególne notki w związku z RODO na Twojej stronie?

Czasami warto mieć politykę prywatności…

Podobnie jak politykę zarządzania brudnym praniem w domu. Sprawia ona, że wszystko mamy po prostu uporządkowane. Jest to metoda dla tych, którzy zamiast tysiąca miejsc z przeróżnymi prawnymi napisami, chcieliby po prostu mieć wszystko w jednym dokumencie i tylko dodawać linki. Jest to również dobra taktyka, z której korzystam na niejednej ze swoich stron internetowych (na tej akurat nie).

Dlaczego mój mem nie jest chroniony prawem autorskim?

Czym jest mem? Każdy widzi – i zdaje się, że wie. Internetowe obrazki, pomimo swojej (często) nieskomplikowanej formy, potrafią oddziaływać w bardzo szerokim kontekście. To sprawia, że tego typu twórczość jest wręcz idealna w zastosowaniu w Internecie. Dobrze przygotowany mem potrafi powiedzieć więcej niż tysiąc słów.

Często zdarzają się jednak sytuacje, w których autorzy memów muszą obejść się smakiem fortuny, którą wyobrażali sobie tworząc mem. Mimo że ich dzieło stało się internetowym hitem, to nie posiadają oni do niego żadnych praw (w tym majątkowych), ponieważ okazuje się, że dzieło to nie jest objęte ochroną.

Dlaczego? Możliwości jest wiele, ale przedstawię te, które zdają się być najbardziej oczywiste i zagadkowe jednocześnie.

Pomysł nie jest objęty prawem autorskim

Czasami, mimo że wydaje nam się, że dokonaliśmy intelektualnego cudu, to w rzeczywistości nasza idea nie podlega ochronie prawnej. Dlaczego? Ponieważ prawo autorskie nie chroni pomysłów, koncepcji matematycznych, metod i zasad działania, procedur.

Art. 1 ust. 21 Ochroną objęty może być wyłącznie sposób wyrażenia; nie są objęte ochroną odkrycia, idee, procedury, metody i zasady działania oraz koncepcje matematyczne.

Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz. U. z 2019 r. poz. 1231 z późn. zm.).

Oznacza to, że to co stworzyliśmy w swoim umyśle nie będzie chronione do momentu, w którym nie zostanie ustalona postać (choćby niedokończona) tej idei. W praktyce musimy np. zapisać wiersz lub go wypowiedzieć (choć udowodnienie tego graniczy z cudem), nagrać utwór muzyczny, namalować choćby część obrazu.

Należy pamiętać, że nasze dzieło nie musi być ukończone, ważne jednak, aby można było zauważyć jego indywidualny charakter, który (jak zaraz się dowiemy) jest niezbędny, aby ochrona prawnoautorska dzieło objęła.

Brak indywidualnego charakteru

O co tutaj chodzi? Autor musi umieć wskazać indywidualny charakter swojego dzieła. Nie chodzi tutaj jednak, wbrew obiegowej opinii, o kwestię stworzenia czegoś przez autora jako pewnego ‚indywiduum’. Mowa tutaj o cechach szczególnych, które wyróżniają dzieło.

Dzieło będące gamą C-dur zagraną na fortepianie, nawet jeśli podpisane nazwiskiem jakiegoś twórcy i wydane na platynowej płycie, nie będzie posiadało charakteru indywidualnego i nie będzie chronione prawem autorskim.

W przenośni, nie będzie to mur (jako dzieło), a jedynie cegła (jako element domeny publicznej), która mogłaby wejść w skład jakiegokolwiek innego muru. Te właśnie cegły nie podlegają ochronie prawa autorskiego i są częścią domeny publicznej, która jest dostępna dla każdego. Nie można więc rościć sobie prawa do ochrony czegoś co jest jedynie elementem budulcowym. Tutaj zauważamy też, że nie można takiemu elementowi nadać charakteru indywidualnego. Ileż utworów muzycznych powstało właśnie w tonacji C-dur!

Art. 1 ust. 1 Przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór).

Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz. U. z 2019 r. poz. 1231 z późn. zm.).

Jak odnosi się to do mojego memu?

Jeśli nie jesteś w stanie wskazać w żadnym elemencie Twojego memu charakteru indywidualnego, np. w obrazie, w muzyce lub w tekście i tym samym, w wypadku konfliktu, udowodnić tego przed sądem, to Twój mem nie będzie utworem w rozumieniu prawa autorskiego. Tym samym nie będzie podlegał ochronie prawa autorskiego. Warto pamiętać, że im prostsza budowa memu, tym ciężej będzie doszukać się w nim indywidualnego charakteru.

Należy pamiętać, że ideą memu jest przekazanie w prosty sposób spostrzeżeń i opinii, których ocena z pewnością nie jest jednoznaczna. Według opinii prezentowanych przez specjalistów w dziedzinie należałoby jednak ten kontekst rozważać jedynie jako ideę, która ochronie prawa autorskiego nie podlega.

Najistotniejszy […] element [memu]- kontekstowy przekaz wynikający z zestawienia tych elementów – wymyka się jednoznacznej ocenie. […] Na gruncie prawa autorskiego należy przyjąć, iż w tym przypadku chodzi o pomysł (ideę), który w obecnym stanie prawnym nie jest chroniony.

A. Tkacz, Mem internetowy a definicja utworu w prawie autorskim. Próba analizy, ZNUJ. PPWI 2017, nr 2, s. 5-28.

Tworząc mem pamiętaj o tym, żeby miał on charakter indywidualny, jeśli chcesz, aby był chroniony prawem. Sama opinia, która wytworzy się w kontekście obrazka i zamieszczonego tekstu nie będzie jednak chroniona prawem autorskim. Warto mimo to zastanowić się nad samą ideą memu internetowego. Czy próba ograniczania jego rozpowszechniania przy użyciu praw autorskich nie przeczy jego medialnemu sensowi?

BONUS

Sonata fortepianowa C-dur „Waldsteinowska” Ludwiga van Beethovena

Spodobał Ci się artykuł?

Wesprzyj rozwój bloga!