Design a site like this with WordPress.com
Rozpocznij

Obowiązek posiadania polityki prywatności strony wynika z RODO? – bzdura!

Jeśli niedawno zacząłeś tworzyć swoją stronę internetową/bloga/sklep internetowy (podobnie jak ja, ale u mnie to nie pierwszy raz) to zapewne zastanawiasz się, czy jesteś zobowiązany do stworzenia długiego i nudnego dokumentu, którego prawie nikt nie czyta, jakim jest polityka prywatności strony.

Nie martw się!

Każdy twórca staje wcześniej czy później przed tym właśnie dylematem. Wynika on m.in. z pozornego zagmatwania przepisów mających na celu ochronę danych osobowych. Każdy straszy każdego słynnym RODO, ale kiedy przyjdzie co do czego, to nikt nie wie, co jest z tym RODO tak na dobrą sprawę grane.

Wytłumaczmy sobie dwie rzeczy…

Po pierwsze, jeśli myślisz, że właściciel każdej strony jest zobowiązany do posiadania na niej polityki prywatności, bo RODO, to jesteś w niemałym błędzie. Zdziwiony? Tak myślałem, ale niczym się nie przejmuj! Już wyciągam Cię z błędu, w którym tkwisz.

Zapamiętaj: Obowiązek posiadania polityki prywatności na stronie internetowej nie wynika z RODO! Nieźle co?

Jeśli o obowiązku posiadania polityki prywatności poinformował Cię Twój doradca z zakresu ochrony danych osobowych, to poważnie rozważ Waszą dalszą współpracę na tym polu… 😛

Co muszę, a czego nie muszę?

Oczywiście, musisz pamiętać, że w chwili, w której pozyskasz jakiekolwiek dane osobowe, to jesteś zobowiązany do przedstawienia ich właścicielowi informacji o tym kto i jak je przetwarza (słynna klauzula RODO), ale mimo to nie stajesz się zobowiązany do spisywania jakiejkolwiek polityki. Możesz zadziałać również na tysiąc innych, często o wiele prostszych i mniej nużących sposobów.

Aaa… To pewnie głupie przepisy krajowe!

Otóż jeśli myślałeś, że polityka prywatności to wymysł polskiego ustawodawcy, to również byłeś w błędzie. Chciałbym poinformować z radością na twarzy, że nie funkcjonuje w polskim prawie żaden przepis, który obligowałby Cię do sporządzania tego typu dokumentu. Oczywiście, możesz to zrobić, podobnie jak spisać politykę zarządzania brudnym praniem w Twoim domu…

Czyli nie musi być polityki prywatności?

W wypadku, w którym Twoja strona internetowa nie zbiera żadnych danych osobowych (w obecnych czasach opcja bardzo mało prawdopodobna), nie musisz spisywać polityki prywatności strony, a dla odmiany, w wypadku, w którym Twoja strona internetowa zbiera dane osobowe, nie musisz spisywać polityki prywatności. Proste, prawda? 😉

No ale jak to, panie kierowniku! A RODO?

Ha haaa! I tutaj mnie masz. Niestety (dla leniwego twórcy strony internetowej), w każdym miejscu na swojej stronie internetowej, w którym zbierasz jakiekolwiek dane osobowe (rozmiar buta się nie liczy) musisz poinformować użytkownika (jakby sam się nie mógł domyślić, sic!), że zaraz weźmiesz jego dane osobowe i wpiszesz do zaszyfrowanej (najprawdopodobniej przy użyciu algorytmu kryptograficznego MD5 – jeśli piszesz bloga) tabelki znajdującej się na serwerze za oceanem. Musisz tam poinformować go również o tym kto, gdzie, kiedy, po co i jak, będzie przetwarzał jego dane oraz z kim powinien się skontaktować, jeśli chciałby nimi zarządzać lub np. skorzystać z prawa do bycia zapomnianym (czyli że trwale usuniętym z tabelki).

Jaką treść powinny mieć poszczególne notki w związku z RODO na Twojej stronie?

Czasami warto mieć politykę prywatności…

Podobnie jak politykę zarządzania brudnym praniem w domu. Sprawia ona, że wszystko mamy po prostu uporządkowane. Jest to metoda dla tych, którzy zamiast tysiąca miejsc z przeróżnymi prawnymi napisami, chcieliby po prostu mieć wszystko w jednym dokumencie i tylko dodawać linki. Jest to również dobra taktyka, z której korzystam na niejednej ze swoich stron internetowych (na tej akurat nie).

Czy zawsze muszę uzyskać zgodę na publikację zdjęcia z czyimś wizerunkiem?

Każdy fotograf – czy to zawodowiec czy amator – ma świadomość faktu, że zdjęcia przedstawiające innych ludzi są tymi, które najlepiej oddziałują w mediach społecznościowych i są najbardziej interesujące dla publiczności (statystycznie). Każda osoba chcąca rozwijać swoje media społecznościowe lub fotograficzny biznes staje jednak wcześniej czy później przed dylematem, który wynika z nieznajomości obowiązujących przepisów.

Wizerunek osoby to jej dane osobowe

Część osób nie zdaje sobie sprawy, że zdjęcie przedstawiające wizerunek jakiejś osoby to w rozumieniu przepisów RODO (ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.) jej dane osobowe. Dane te dają bowiem możliwość zidentyfikowania konkretnej osoby fizycznej, której wizerunek przedstawiają.

(…) „dane osobowe” oznaczają wszelkie informacje o zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osobie fizycznej („osobie, której dane dotyczą”); możliwa do zidentyfikowania osoba fizyczna to osoba, którą można bezpośrednio lub pośrednio zidentyfikować, w szczególności na podstawie identyfikatora takiego jak imię i nazwisko, numer identyfikacyjny, dane o lokalizacji, identyfikator internetowy lub jeden bądź kilka szczególnych czynników określających fizyczną, fizjologiczną, genetyczną, psychiczną, ekonomiczną, kulturową lub społeczną tożsamość osoby fizycznej;

Art. 4 pkt 1 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) (Dz. U. UE. L. z 2016 r. Nr 119, str. 1 z późn. zm.).

Ponadto, dane tego typu mogą być uznane za dane biometryczne, które według art. 4 pkt 14 RODO są danymi o szczególnym charakterze. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że wszystkie dane o szczególnym charakterze wymagają szczególnej ochrony.

(…) „dane biometryczne” oznaczają dane osobowe, które wynikają ze specjalnego przetwarzania technicznego, dotyczą cech fizycznych, fizjologicznych lub behawioralnych osoby fizycznej oraz umożliwiają lub potwierdzają jednoznaczną identyfikację tej osoby, takie jak wizerunek twarzy lub dane daktyloskopijne;

Art. 4 pkt 14 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) (Dz. U. UE. L. z 2016 r. Nr 119, str. 1 z późn. zm.).
Reklamy

Kiedy RODO nie ma zastosowania?

Przede wszystkim w sytuacjach związanych z czynnościami osobistymi i domowymi. Nikt przecież nie będzie kazał Wam podpisywać klauzul tworząc rodzinny wakacyjny album.

Kiedy zdjęcie nie jest kwalifikowane jako dane biometryczne?

Tutaj, drodzy Fotografowie, w zdecydowanej większości sytuacji jesteście w bezpiecznej dla Was sytuacji. Żeby zdjęcie mogło być uznane jako dane biometryczne (czyli dane szczególnie chronione, jak już wiemy), musiałoby być ono przetwarzane przy użyciu specjalnych metod technicznych, pozwalających na identyfikację osoby fizycznej. O ile więc nie zajmujecie się szpiegostwem i nie posiadacie specjalistycznego oprogramowania, nie musicie się tym przejmować.

Czy tylko szpieg musi się tym przejmować?

Nie, zdecydowanie nie. W ramach ciekawostki zaznaczę, że przepisy te zobowiązują m.in. firmy prowadzące działalność w Internecie (np. takie jak Facebook), które gromadzą ogromy danych osobowych, żeby chronić nasze wizerunki przed ich nieuprawnionym wykorzystywaniem. Jak jest w rzeczywistości? Kto wie. Jak wiemy, prawo niejednokrotnie rozmija się z rzeczywistością.

Czy kiedy przerabiam czyjeś zdjęcie na własnym komputerze to je przetwarzam?

Odpowiedź jest bardzo prosta: tak. Przetwarzanie to (w rozumieniu RODO) wszelkie operacje (nie ważne czy automatyczne czy nie), takie jak: zbieranie, utrwalanie, organizowanie, porządkowanie, przechowywanie, adaptowanie lub modyfikowanie, pobieranie, przeglądanie, wykorzystywanie, ujawnianie poprzez przesłanie, rozpowszechnianie lub innego rodzaju udostępnianie, dopasowywanie lub łączenie, ograniczanie, usuwanie lub niszczenie.

Jeśli wyobrazicie sobie czynności, których dokonujecie na fotografiach, to zauważacie, że przepis ma zastosowanie (pamiętajcie, kiedy można je wyłączyć). 😉

Pamiętajcie, że przepisy RODO obligują Was do zbierania zgód na przetwarzanie danych osobowych, które ponadto muszą być udzielone w sposób:

  1. dobrowolny;
  2. jednoznaczny;
  3. świadomy.
Reklamy

Wizerunek to również dobro osobiste!

Został on wprost wyrażony w art. 23 Kodeksu cywilnego (ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny – t.j. Dz. U. z 2020 r. poz. 1740 – dalej: k.c.) i podlega prawnej ochronie.

Dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach.

Art. 23 ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (t.j. Dz. U. z 2020 r. poz. 1740).

Warto w tym miejscu wspomnieć, że prawo cywilne (art. 24 Kodeksu cywilnego) przewiduje aż 4 metody (2 niemajątkowe i 2 majątkowe) ochrony dóbr osobistych. Zdecydowanie należy unikać konfrontacji z osobą wyciągającą art. 23 i 24 k.c. jako swój as w rękawie. 😉

To jak jest z rozpowszechnianiem?

Kwestia wizerunku rozsiana jest po wielu ustawach, jednak kwestie, które najbardziej interesują twórców znajdują się oczywiście w ustawie o prawie autorskim (ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych – t.j. Dz. U. z 2019 r. poz. 1231 z późn. zm.), która na mocy art. 81 ustanawia obowiązek uzyskania zezwolenia na rozpowszechnianie wizerunku.

Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. W braku wyraźnego zastrzeżenia zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie.

Art. 81 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz. U. z 2019 r. poz. 1231 z późn. zm.).

Warto zaznaczyć jednak, że w wypadku, w którym osoba, która dla nas pozuje otrzymała zapłatę, domniemujemy, że zgoda została udzielona.

Reklamy

Czy oznacza to, że zgoda może zostać udzielona w formie ustnej?

Oczywiście, że tak. Spróbujcie to jednak później udowodnić przed sądem! Dobrym i (wbrew pozorom) zdrowym podejściem jest bezwzględne zbieranie pisemnych zgód od osób, które pozują w naszych sesjach, a nie są z nami spokrewnione, spowinowacone (np. rodzina męża lub żony) lub w stosunku towarzyskim.

Zgoda nie jest wieczna! Przeważnie…

Zgodę na rozpowszechnianie wizerunku jak i tę dotyczącą przetwarzania danych można w każdej chwili wycofać. Nawet ot tak, bez podania przyczyny (nie we wszystkich przypadkach). W wypadku zgody na przetwarzanie danych osobowych skuteczność wycofania nie jest stuprocentowa (chciałoby się powiedzieć – w języku prawniczym byłoby to stwierdzenie bardzo nieprecyzyjne). Otóż, wycofanie zgody nie wpływa na skutki przetwarzania, które już nastąpiły, kiedy zgoda jeszcze obowiązywała. Oznacza to, że jeśli przerobiliśmy czyjeś zdjęcie i przesłaliśmy je do osoby, którą przedstawia, przy pomocy środków komunikacji elektronicznej, to przetwarzanie (które nastąpiło) nie zostanie cofnięte.

Jeśli chodzi natomiast o zgodę na rozpowszechnianie wizerunku, to cofnięcie jej będzie bezpodstawne w sytuacji, w której zrealizowany został już interes majątkowy wynikający z umowy, tzn. jeśli fotografowany był twarzą kampanii reklamowej, kampania została opublikowana, a kwestie majątkowe uregulowane zgodnie z umową. Cofnięcie zgody nie przysługuje przez czas trwania umowy.

Nie oznacza to jednak, że zgody nie można wycofać w innej sytuacji…

Jeśli zaistnieją takie nowe okoliczności, które sprawią, że dobra osobiste zostaną naruszone poprzez rozpowszechnianie wizerunku, to można będzie wycofać zgodę.

Skomplikowane, prawda?

Należy założyć więc, że nie można zakazywać wycofywania zgody na rozpowszechnianie wizerunku (poza wyjątkiem, w którym ktoś wziął kasę, a teraz kombinuje). Nabiera to szczególnego znaczenia, kiedy zauważymy, że wizerunek ten nie jest tylko pewnego rodzaju produktem – bo bardzo często w ten sposób jest traktowany – ale również wizytówką przedstawiającą konkretnego człowieka, jego historię, życie, przeszłość i na różne sposoby przyszłość. Kiedy zdamy sobie z tego sprawę, zauważamy, że kwestia ochrony jest niezwykle ważna.

Reklamy

BONUS, czyli o tym, kiedy mogę robić i publikować zdjęcia bez uzyskiwania zgód

Mówi nam o tym oczywiście prawo autorskie. Na mocy art. 81 ust. 2 ustawy o prawie autorskim, uzyskiwanie zgody na rozpowszechnianie wizerunku nie jest niezbędne w dwóch sytuacjach.

1. W wypadku osoby powszechnie znanej

Należy jednak pamiętać, że chodzi tutaj jedynie o zdjęcia, które wykonane zostały w związku z pełnioną przez tą osobę funkcją publiczną, w tym w szczególności:

  1. polityczną;
  2. społeczną;
  3. zawodową.

Oznacza to w praktyce, że nie potrzebujemy zgody na rozpowszechnianie zdjęcia (własnego autorstwa! to ważne) przedstawiającego Prezydenta RP lub prezesa jakiegoś stowarzyszenia, jeśli jest ono związanie np. z pełnioną w chwili wykonywania zdjęcia funkcją reprezentacyjną. Co innego w sytuacji, kiedy fotografujemy tę samą osobę robiącą zakupy w sklepie.

2. Osoby stanowiącej jedynie szczegół całości

Chodzi tutaj w szczególności o zdjęcia wykonywane podczas zgromadzeń publicznych, imprez masowych, uroczystości publicznych czy nawet fotografowania krajobrazu (zaskoczyłem Was, co?). W takim wypadku nie jest wymagana zgoda. Warto jednak zaznaczyć, że jeśli zdjęcie wciąż umożliwia skuteczną identyfikację osoby, to przepis nie ma zastosowania (przynajmniej w teorii).

Potrzebujesz pomocy w stworzeniu umowy o rozpowszechnianie wizerunku?

Napisz do mnie wiadomość!

Czy zdjęcie reporterskie jest pozbawione ochrony prawnoautorskiej?

Kwestią myląca dla wielu twórców-fotografików oraz dziennikarzy (lub blogerów), którzy poszukują oprawy graficznej dla swoich artykułów, jest odnalezione w sieci (np. w artykule jakiejś redakcji) zdjęcie reporterskie, przedstawiające sytuację, która miała miejsce np. podczas jakiegoś zgromadzenia publicznego, a która przydałaby się przy realizacji ich materiału. W tym momencie rodzi się pytanie: czy taką treść można rozpowszechnić dalej we własnym artykule? Czy zdjęcie reporterskie jest objęte ochroną prawnoautorską?

Zmyłka w przepisach, ale tylko pozorna…

W sytuacji, w której nie chcemy zapłacić grubych pieniędzy za poradę prawną, rozpoczynamy często na własną rękę poszukiwania odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Prowadzi to bardzo często do np. wyciągania błędnych wniosków poprzez nieumiejętne odczytywanie znaczenia przepisów prawa. W konsekwencji prowadzi to również do naruszenia praw innych osób i narażenia się na ewentualne konsekwencje z tym związane.

Ze zdjęciami reporterskimi jest o tyle łatwo, że jest to jedyna kategoria zdjęć, która została wymieniona wprost przez przepisy obowiązującej ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych – t.j. Dz. U. z 2019 r. poz. 1231 z późn. zm.). Kwestia jest o tyle ciekawa, że na gruncie obowiązującego prawa nie została sformułowana definicja ‚fotografii reporterskiej’, należy więc w tej kwestii powołać się na literaturę prawną i znaczenie tam nadane, które w sumie niewiele różni się od znaczenia tego pojęcia odczytywanego przez statystycznego Kowalskiego.

Czy mam prawo przekazać zdjęcie dalej?

Jeśli wczytamy się w obowiązującą ustawę o prawie autorskim i prawach pokrewnych (dalej: u.p.a.), wcześniej czy później dotrzemy do art. 25, który ustanawia tzw. prawo przedruku, które uprawnia do dalszego rozpowszechniania m.in. informacji prasowych (w tym w szczególności politycznych, gospodarczych lub religijnych) oraz (co nas dzisiaj najbardziej interesuje) aktualnych wypowiedzi i fotografii reporterskich.

Ponadto, art. 4 pkt 4 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych stanowi, że ochronie nie podlegają proste informacje prasowe, a zdjęcie reporterskie może być przecież informacją prasową. Dla wielu osób kwestia w tym miejscu staje się niejasna.

Czy oznacza to, że tracę prawa do swojego zdjęcia?

Odpowiedź brzmi: absolutnie nie. Fotografia zawsze ma ustaloną postać, więc o ile ma charakter indywidualny, to jest utworem w rozumieniu prawa autorskiego i jest objęta ochroną prawnoautorską. Dla fotografa oznacza to tyle, że z chwilą jej wykonania zyskuje on wszelkie prawa osobiste i majątkowe do fotografii. Praw majątkowych można się zrzec, praw osobistych nie.

Fotografia reporterska, która została więc rozpowszechniona może na mocy artykułu 25 u.p.a. zostać przedrukowana (należy to rozumieć jako: podana dalej w celu informacyjnym w prasie, radiu lub telewizji). Oczywiście należy przy tym zapewnić twórcy realizację jego praw do utworu: osobistych – poprzez podpisanie zdjęcia imieniem i nazwiskiem lub pseudonimem autora – i majątkowych – o czym już w kolejnym akapicie.

Reklamy

Co z kwestiami majątkowymi?

Jak już kilkukrotnie wspominałem, autor utworu (o ile nie przekaże ich lub się ich nie zrzecze, bo może) posiada autorskie prawa majątkowe do utworu. Należy o tym pamiętać, kiedy zechcemy przedrukować zdjęcie jakiegoś fotografa. O obowiązku wypłaty wynagrodzenia za przedrukowanie fotografii reporterskiej mówi nam art. 25 ust. 2 u.p.a.

Art. 25 ust. 4 informuje nas ponadto, że w wypadku przedruku, powinniśmy spisać z autorem fotografii stosowną umowę. W wypadku jej braku wynagrodzenie wypłacone zostanie przez stosowną organizację zbiorowego zarządzania.

Jeśli chodzi natomiast o kwestię wyjęcia jednego ze zdjęć i zastosowania go jako okładki do artykułu, to zdecydowanie nie możemy tutaj mówić o przedruku, stąd przepisów art. 25 nie stosuje się.

A może art. 4 pkt 4?

Art. 4 Nie stanowią przedmiotu prawa autorskiego:
1) akty normatywne lub ich urzędowe projekty;
2) urzędowe dokumenty, materiały, znaki i symbole;
3) opublikowane opisy patentowe lub ochronne;
4) proste informacje prasowe.

Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz. U. z 2019 r. poz. 1231 z późn. zm.).

Niestety, trzeba stwierdzić wprost, że zdjęcie reporterskie jest w ogromie przypadków informacją prasową. Mimo to nie ma powodów do rozczarowania. Zdecydowanej większości zdjęć nie można uznać za prostą informację prasową. Niespełnienie wszystkich przesłanek zawartych w przepisach sprawia, że przepis nie ma zastosowania.

Już wszystko wiadomo!

Zdjęcia reporterskie nie są pozbawione ochrony prawnoautorskiej, trzeba natomiast pamiętać, że podobnie jak z wieloma innymi sprawami z dziedziny prawa cywilnego, dochodzenie swoich praw musi wynikać z działania osoby zainteresowanej (tutaj fotografika). Niestety, nikt się w tej kwestii za nas nie upomni. Musimy zrobić to sami.

Podobają Ci się treści na blogu?

Wesprzyj jego tworzenie!

Zrzuć się na bloga!

Boisz się wpłacać? Nie musisz! Płatności obsługuje Stripe.

Dlaczego mój mem nie jest chroniony prawem autorskim?

Czym jest mem? Każdy widzi – i zdaje się, że wie. Internetowe obrazki, pomimo swojej (często) nieskomplikowanej formy, potrafią oddziaływać w bardzo szerokim kontekście. To sprawia, że tego typu twórczość jest wręcz idealna w zastosowaniu w Internecie. Dobrze przygotowany mem potrafi powiedzieć więcej niż tysiąc słów.

Często zdarzają się jednak sytuacje, w których autorzy memów muszą obejść się smakiem fortuny, którą wyobrażali sobie tworząc mem. Mimo że ich dzieło stało się internetowym hitem, to nie posiadają oni do niego żadnych praw (w tym majątkowych), ponieważ okazuje się, że dzieło to nie jest objęte ochroną.

Dlaczego? Możliwości jest wiele, ale przedstawię te, które zdają się być najbardziej oczywiste i zagadkowe jednocześnie.

Pomysł nie jest objęty prawem autorskim

Czasami, mimo że wydaje nam się, że dokonaliśmy intelektualnego cudu, to w rzeczywistości nasza idea nie podlega ochronie prawnej. Dlaczego? Ponieważ prawo autorskie nie chroni pomysłów, koncepcji matematycznych, metod i zasad działania, procedur.

Art. 1 ust. 21 Ochroną objęty może być wyłącznie sposób wyrażenia; nie są objęte ochroną odkrycia, idee, procedury, metody i zasady działania oraz koncepcje matematyczne.

Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz. U. z 2019 r. poz. 1231 z późn. zm.).

Oznacza to, że to co stworzyliśmy w swoim umyśle nie będzie chronione do momentu, w którym nie zostanie ustalona postać (choćby niedokończona) tej idei. W praktyce musimy np. zapisać wiersz lub go wypowiedzieć (choć udowodnienie tego graniczy z cudem), nagrać utwór muzyczny, namalować choćby część obrazu.

Należy pamiętać, że nasze dzieło nie musi być ukończone, ważne jednak, aby można było zauważyć jego indywidualny charakter, który (jak zaraz się dowiemy) jest niezbędny, aby ochrona prawnoautorska dzieło objęła.

Brak indywidualnego charakteru

O co tutaj chodzi? Autor musi umieć wskazać indywidualny charakter swojego dzieła. Nie chodzi tutaj jednak, wbrew obiegowej opinii, o kwestię stworzenia czegoś przez autora jako pewnego ‚indywiduum’. Mowa tutaj o cechach szczególnych, które wyróżniają dzieło.

Dzieło będące gamą C-dur zagraną na fortepianie, nawet jeśli podpisane nazwiskiem jakiegoś twórcy i wydane na platynowej płycie, nie będzie posiadało charakteru indywidualnego i nie będzie chronione prawem autorskim.

W przenośni, nie będzie to mur (jako dzieło), a jedynie cegła (jako element domeny publicznej), która mogłaby wejść w skład jakiegokolwiek innego muru. Te właśnie cegły nie podlegają ochronie prawa autorskiego i są częścią domeny publicznej, która jest dostępna dla każdego. Nie można więc rościć sobie prawa do ochrony czegoś co jest jedynie elementem budulcowym. Tutaj zauważamy też, że nie można takiemu elementowi nadać charakteru indywidualnego. Ileż utworów muzycznych powstało właśnie w tonacji C-dur!

Art. 1 ust. 1 Przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór).

Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz. U. z 2019 r. poz. 1231 z późn. zm.).

Jak odnosi się to do mojego memu?

Jeśli nie jesteś w stanie wskazać w żadnym elemencie Twojego memu charakteru indywidualnego, np. w obrazie, w muzyce lub w tekście i tym samym, w wypadku konfliktu, udowodnić tego przed sądem, to Twój mem nie będzie utworem w rozumieniu prawa autorskiego. Tym samym nie będzie podlegał ochronie prawa autorskiego. Warto pamiętać, że im prostsza budowa memu, tym ciężej będzie doszukać się w nim indywidualnego charakteru.

Należy pamiętać, że ideą memu jest przekazanie w prosty sposób spostrzeżeń i opinii, których ocena z pewnością nie jest jednoznaczna. Według opinii prezentowanych przez specjalistów w dziedzinie należałoby jednak ten kontekst rozważać jedynie jako ideę, która ochronie prawa autorskiego nie podlega.

Najistotniejszy […] element [memu]- kontekstowy przekaz wynikający z zestawienia tych elementów – wymyka się jednoznacznej ocenie. […] Na gruncie prawa autorskiego należy przyjąć, iż w tym przypadku chodzi o pomysł (ideę), który w obecnym stanie prawnym nie jest chroniony.

A. Tkacz, Mem internetowy a definicja utworu w prawie autorskim. Próba analizy, ZNUJ. PPWI 2017, nr 2, s. 5-28.

Tworząc mem pamiętaj o tym, żeby miał on charakter indywidualny, jeśli chcesz, aby był chroniony prawem. Sama opinia, która wytworzy się w kontekście obrazka i zamieszczonego tekstu nie będzie jednak chroniona prawem autorskim. Warto mimo to zastanowić się nad samą ideą memu internetowego. Czy próba ograniczania jego rozpowszechniania przy użyciu praw autorskich nie przeczy jego medialnemu sensowi?

BONUS

Sonata fortepianowa C-dur „Waldsteinowska” Ludwiga van Beethovena

Spodobał Ci się artykuł?

Wesprzyj rozwój bloga!